poniedziałek, 20 czerwca 2016

Czekoladowo miętowy balsam do ust DIY. Odżywia i chroni usta, rozbudza zmysły


Witajcie! Lato w pełni (dziś akurat pogoda się zbuntowała i od rana leje deszcz), czyli czas kiedy nasze usta wymagają szczególnej pielęgnacji i ochrony. Na lato moim hitem już od dłuższego czasu jest czekoladowo-miętowa pomadka z efektem chłodzenia. Ponad rok temu to mazidło skradło moje serducho, zrobiłam już kilka wersji, a moja miłość do tego balsamu trwa nadal.


Muszę was ostrzec że balsam ten pachnie obłędnie niczym miętowe czekoladki, którymi zajadałam się w dzieciństwie,. Dlatego, jeśli jesteście wielbicielkami słodyczy,potrzebujecie czegoś lekkiego i za razem odżywczego  do ust z nutą orzeźwienia, to cudeńko jest idealne dla was;)



Czy ma jakieś wady? Owszem,jedną. Trzeba naprawdę posiadać dużo silnej woli aby go nie zjeść;)
Chociaż... z drugiej strony wystarczy kilka niuchów by w pełni zaspokoić moje potrzeby.


Tak się składa że balsamy/ pomadki do ust to najprostsze domowe kosmetyki, od których warto zacząć swoją przygodę z samoróbkami. Składniki można dowolnie modyfikować, więc wystarczy kilka minut czasu, trochę chęci, palnik/świeczka i własny balsam  gotowy.



W domu udało mi się wygrzebać takie zacne pudełeczko. Sam balsamik działa na wszystkie zmysły, jednak jeśli zamkniemy go dodatkowo w ślicznym pudełeczku to jeszcze cieszy oko.

Składniki:

Ogólnie przy robieniu pomadek do ust, należy trzymać się proporcji:

~15-25% wosków
~do 40% masełek lub olei stałych (może obyć się bez)
~35-80 % olei płynnych
+dodatki

Ja tym razem postawiłam na prostotę.


~olej z dziurawca 
~olej kokosowy
~wosk pszczeli
(w proporcjach podanych powyżej;)
~3 krople naturalnego lejku miętowego
~szczyptę kakao


Wykonanie:

Czyli nic prostszego. Wszystkie składniki łączymy i podgrzewamy w kąpieli wodnej aż się ładnie rozpuszczą, następnie przelewany do pojemniczka i odstawiamy do ostygnięcia.

Ważne aby wcześniej porządnie wygotować/zdezynfekować pojemniczek.


A teraz jeszcze szybsza i łatwiejsza wersja dla leniuchów (czyli mnie). Wszystkie składniki umieszczamy na dużej łyżce i topimy nad palnikiem lub świeczką. kilka sekund i po sprawie;)

Zaletą tej metody jest również to, że wosk pszczeli dość trudno się topi, a nad palnikiem nie ma kłopotu;)



Wiem że już się rozpływam nad tym balsamem od samego początku, ale tak smakowicie pachnie że ach i och, długo utrzymuje się na ustach, no i od razu po nałożeniu chłodzi. 

Nie ma na co czekać, zachęcam was serdecznie do zrobienia. Gotowe pomadki nie dadzą wam tego co wasz własny, niepowtarzalny balsam DIY, brakiem czasu też nie można się wymówić(całą robota trwa z 5 min) i składnikami z kosmosu też nie, gdyż większość z nas może wyszperać coś we własnej lodówce;)



A wy co używacie latem do ochrony waszych ust? Lubicie naturalne balsamy?:)

11 komentarzy:

  1. idealny gift kosmetyczny na prezent nawet :D obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja dalej jadam takie czekoladki ! Wiem, że to dużo kalorii ale je uwielbiam <3 !

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajny balsam, ja bym go odrazu zjadła :-D

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko, gdzie jest kokos/olej kokosowy jest boskie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam czekoladowe balsamy;)
    Też sama robię pomadki, nigdy nie kupuję;)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie na blogu jest podobny przepis ale z czekoladą :) Nie pomyślałam by dodać olejku miętowego, fajna sprawa na upały

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. oczywiście że fajna:D Polecam każdemu ;))

      Usuń
  8. Uwielbiam takie domowe przepisy!;) Fajna receptura z tym olejkiem miętowym;) Ja robiłam podobną na bazie oleju kokosowego, ale w czasie tych upałów jest trochę za miękka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy pomadka wyjdzie za miękka można ją przetopić jeszcze raz i dodać więcej wosku:)

      Usuń
  9. Z chęcią obserwuję :) Bardzo fajny przepis!

    OdpowiedzUsuń

Disqus Shortname

Comments system